• Pani Basia poprosiła w jednym z krakowskich sklepów o kawałek kiełbasy – Ale czy to nie jest z wołowiną? – spytała przezornie, pamiętając o chorobie szalonych krów, która zaczyna stukać do naszych granic. Sprzedawczyni zaprzeczyła. Przygotowując kolację pani Basia zobaczyła etykietkę. Jak (za przeproszeniem) byk (szalony) pisało, że to kiełbasa wołowa. Z taką uczciwością handlowców można oszaleć, nawet nie jedząc wołowiny...
Twój Dobry Humor 3/2001