• Bezrobotny artysta-rękodzielnik pięć lat temu starał się w miejscowym Urzędzie Pracy o dotację w wysokości 15 tys. złotych na rozkręcenie biznesu. Nie dostał, bo nie miał trzech poręczycieli. Od tego czasu uwziął się i przez kilka kolejnych lat uskładał jakoś 14.999 złotych i 99 groszy. Niedawno postanowił ponowić wniosek o dotację do tego samego urzędu, występując o... 1 grosz dotacji. Jako poręczycieli wskazał trzy osoby: starostę, wicestarostę i dyrektora urzędu pracy. - Jeśli wniosek będzie dobrze udokumentowany, damy dotację - mówią w urzędzie. I trzech poręczycieli, bo tak mówią przepisy, będzie się musiało stawić w urzędzie osobiście, aby podpisać dokument. - Jeśli tego nie zrobią, okaże się, że nawet grosza nie chcą pożyczyć bezrobotnemu. Jak dadzą, to się ośmieszą. Jak nie dadzą, to się pogrążą - cieszy się zawistny artysta.
Dobry Humor 3/2010