• Wzorem niemieckiego miasta Niederzimmern w Turyngii, gdzie każdy chętny może kupić dziurę w jezdni, pomysł podchwyciły władze Krakowa. Bo również w Krakowie nie mają pieniędzy, aby porządnie i szybko zaklejać dziury w jezdniach, powstałe w czasie zimy. Ma być tak: obywatel znajduje dziurę w jezdni, zgłasza ją do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu (najlepiej, jeśli dołączy jej zdjęcie), wpłaca stosowną kwotę i podpisuje dokumenty, żeby było wiadomo, że to nieopodatkowana darowizna. Potem dziura w jezdni jest łatana, a obywatel otrzymuje zaświadczenie o "zakupie dziury". Za dopłatą, w załatanej dziurze znajdzie się tabliczka z imieniem i nazwiskiem darczyńcy lub nazwa firmy-darczyńcy. Dziura o powierzchni metra kwadratowego ma kosztować ok. 270 złotych. Chyba, że obywatel wytropi i zakupi większą (droższą) dziurę.
Dobry Humor 3/2010