• Pewne małżeństwo przeprowadziło się z woj. pomorskiego do Torunia (choć akurat nazwy geograficzne są tu bez znaczenia i sprawa dotyczy dowolnych miejsc w Polsce) i postanowiło się tu zameldować. Ponieważ oprócz dowodów osobistych potrzebny jest jeszcze akt ślubu, wzięli go ze sobą. I powstał problem. Bo mieli ze sobą tylko jeden akt ślubu, tymczasem do zameldowania każda osoba musi mieć oddzielny akt lub odpis takowego aktu. Od czego ludzka zaradność? Zameldował się jeden małżonek, drugi poprosił kogoś z rodziny, kto w Toruniu za 22 złote załatwił odpis aktu małżeństwa i wysłał dokument pocztą. Wkrótce drugi małżonek mógł się zameldować. Szczęście nie trwało długo, gdyż małżeństwu wkrótce urodziło się dziecko i trzeba było załatwić formalności w urzędzie. I znów przynieść ten sam akt ślubu lub jego odpis. Nieważne, że niedawno dwa takowe dokumenty małżonkowie w urzędzie zostawili. Teraz ma być trzecie. I aktualne, bo poprzednie akty mogły się zdezaktualizować. Mógł jeden z małżonków umrzeć lub mogli się rozwieść. Zdesperowani małżonkowie, nauczeni doświadczeniem, że każda wizyta w urzędzie związana jest z koniecznością posiadania aktu małżeństwa, poprosili o kilkadziesiąt odpisów tego dokumentu, po na pewno jeszcze im się przydadzą. Zrezygnowali, bo za każdy musieliby zapłacić po 22 złote.
Dobry Humor 2/2010