• Ta plaga w Krakowie staje się coraz bardziej powszechna. Są mężczyznami i kobietami, mają od 20 do 60 lat. Taka kilkuosobowa szajka chodzi między straganami, na których sprzedawane są gotowe posiłki, typu: bigos, kiełbaski i pierogi. Ich ofiarami są turyści, którzy właśnie kupili posiłek i zasiadają do jedzenia. Wtedy podchodzi do nich jakaś osoba i bezceremonialnie wkłada palec w środek potrawy. Wynik? Zszokowany turysta z obrzydzeniem rezygnuje z potrawy, a wsadzacz paluchów zjada swą smakowitą zdobycz. Gangi wsadzaczy są wybredne i wkładają palce tylko w upatrzoną potrawę, gustując głównie w dobrze wysmażonych stekach i karkówce. Nie interesuje ich jedzenie w zamian za pomoc straganiarzom. Groźby i prośby nie pomagają, wsadzacze wciąż wracają.
Dobry Humor 1/2009