Partia Dobrego Humoru
Prawdziwy polityk satyry się nie boi... Satyra polska, absurdy, komentarze satyryczne, ciekawostki, dowcipy polityczne...
Prezydent Kaczyński na poczcie
Prezydent Kaczyński wymknął się ochronie i niezauważony opuścił posiadłość na Helu. Złapał okazję i późnym popołudniem dotarł do Władysławowie. Pochodził trochę po plaży, wydał 19,50 na pamiątki w straganach na deptaku i poczuł głód. Ponieniważ zorientował się, że nie ma już pieniędzy, poszedł na pocztę wymachując książeczką oszczędnościową PKO sprzed wielu lat, na której miał 400 złotych. Na poczcie okazało się jednak, że nie ma ze sobą dowodu osobistego i urzędniczka nie nie chce mu wypłacić pieniędzy.
- Przecież ja jestem Lech Kaczyński, prezydent!
- Każdy może tak powiedzieć - odparła panienka z okienka.
- Jak mam pani udowodnić, że ja to ja?
- Hmm... Kiedyś był tu Krzysztof Krawczyk i też nie miał dowodu ale zaśpiewał "Parostatek" i wypłaciliśmy mu pieniądze. Innym razem Adam Małysz pokazywał jak się ląduje telemarkiem i też uwierzyliśmy, że to on. Może i pan jakoś nam udowodni, że jest prezydentem.
- No nie wiem - odpowiedział zły jak diabli Kaczyński - Przychodzą mi do głowy same jakieś porąbane pomysły...
- Oczywiście Panie Prezydencie - przerwała mu panienka. - W jakich nominałach mam panu wypłacić pieniądze?
wyślij / wydrukuj
tagi: Adam Małysz, Kaczyński, Krzysztof Krawczyk, pieniądze, poczta, prezydent
Wiarygodność za 2 złote
• Czy można przez 6 lat regularnie spłacić 23 tys. euro kredytu i równocześnie być niewiarygodnym kredytobiorcą? Można. Mieszkaniec stolicy postanowił zmienić swój kredyt mieszkaniowy na taki sam, ale w innym banku. Nie udało się, gdyż figurował w Biurze Informacji Kredytowej jako osoba zalegająca ze spłatą długu przez ponad 180 dni. Sięgnął pamięcią o kilka lat wstecz i zagadka się wyjaśniła. Sześć lat temu kupował lodówkę w supermarkecie, a warunkiem otrzymania kredytu było kupno karty płatniczej, kosztującej 2 złote. Niedawno zapłacił 2,83 zł długu (te 83 grosze to odsetki), ale to nie wystarczyło. Dla banku, w świetle przepisów, wciąż jest niewiarygodny.

"Twój Dobry Humor" 5/2007
wyślij / wydrukuj
tagi: pieniądze, prawo
Piwo czy nie piwo?
• Lokal, który ma sprzedawać alkohol, musi uzyskać zezwolenie na handel alkoholem - tu nasze prawo jest jasne i zrozumiałe. A jeśli chce sprzedawać tylko piwo bezalkoholowe? - tu zdania są już podzielone. Aby wyprodukować piwo bezalkoholowe, ze zwykłego piwa usuwa się alkohol. To drogi proces i nie da się usunąć wszystkiego alkoholu. Dlatego każda marka piwa bezalkoholowego zawiera śladowe ilości alkoholu (poniżej 0,5 procenta) i w świetle przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości alkoholem nie jest. Jednak obowiązujące prawo urzędnicy interpretują jak chcą. Na przykład w Krakowie na sprzedaż piwa bezalkoholowego wymagają takiego samego zezwolenia, jak na sprzedaż alkoholi, a urzędnicy z Siedlec - już nie.

Dobry Humor 7/2008
wyślij / wydrukuj
tagi: alkohol, piwo, prawo, Siedlce


Wyszukiwarka satyry

Najczęściej czytane

Losowy rysunek satyryczny



Losowa satyra
Kaczyński stracił pracę
• Podpułkownik Jarosław Kaczyński pracował w Biurze Ochrony Rządu od...
NIEMOWLAK z XIX WIEKU
• 101-letnia mieszkanka Starachowic dostała wezwanie na szczepienie ochronne dla......
POLITYCY NIE ZNIKNĘLI
• Do Polski na krótko przyjechał najsłynniejszy magik świata -...
PODRÓŻ W CZASIE
• Na poznańskim dworcu kolejowym stanęły kibelki toi-toi, a we...
SZPITAL - WIDMO
• Warszawa. Mieszkańcy ul. św. Jacka ze zdumieniem przyglądają się,...
Najtańszy samochód świata
• Za ile można kupić dwuletniego Seata z klimatyzacją, alufelgami,...
Często wyszukiwane
Linki
Śmieszne filmy
FABRYKA HUMORU
Wpisz imię lub nazwisko i wybierz płeć:
 

Konkursy