• Po północy mieszkańca warszawskiej Pragi zbudziły głośne rozmowy i krzyki u sąsiadów zza ściany. Tak go zirytowało to zakłócanie ciszy nocnej, że wykręcił numer 997. Niedługo potem przybyli policjanci, zajrzeli do sąsiadów, przez chwilę zrobiło się cicho, jednak gdy policja odjechała, za ścianą kontynuowano głośną zabawę. Po drugim telefonie ten sam patrol policji przybył w to samo miejsce, znów zastukał do rozbawionych sąsiadów i znów odjechał. A ponieważ głośna zabawa trwała nadal, pan zatelefonował na policję po raz trzeci. Wtedy policjanci wkurzyli się i zaspanemu facetowi zapowiedzieli, że skierują przeciwko niemu do sądu wniosek o ukaranie za bezpodstawne wzywanie policji. "Walnij się, chłopie, w dekiel", oraz "Czy mam tym ludziom założyć kneble?" - podobno usłyszał od policjantów zirytowany facet. Jak zapowiedzieli - tak zrobili, sprawa trafiła do sądu. "A do kogo miałem się zwrócić o pomoc?" - żali się facet, który już sprzedał swoje mieszkanie i mieszka obecnie w innej dzielnicy Warszawy. Pytanie, czy nowi właściciele mieszkania długo w nim wytrzymają?
Dobry Humor 1/2010