Wiosna zimą – w Polsce znowu się coś dzieje,
śniegu nie ma, sanki leżą już w piwnicach,
któż to sprawił – chcę zapoznać się z tym wielkim czarodziejem!
Kim ów mag jest? – to zapewne tajemnica…
Dziwna sprawa – między Lechem a Donaldem
przeogromny, niewzruszony mróz panuje,
w banku uczuć ci panowie szczycą się ujemnym saldem,
a dzień każdy straszny debet potęguje.
Może kiedyś spojrzą sobie prosto w oczy,
chociaż znając ich – woleliby paść trupem,
Patrzcie: jeden już się wzbrania, nie chce na taboret wskoczyć,
no a drugi ma problemy z kręgosłupem…
Oj panowie, ileż macie w sobie chłodu,
z ust wam wieje jak w reklamie gum do żucia,
patrzą na was małe mrówki tyrające dla narodu,
a w ich sercach dziwne rodzą się uczucia.
Post się zaczął – popiół spada nam na czoła,
czas przyoblec się w pokutne zgrzebne miechy,
ja – mróweczka z wnętrza kopca do was – wielcy – tak zawołam:
Bądźcie ludźmi! Nie wpędzajcie nas w deprechę…
Dajcie ujrzeć dobroć w oczach, cień uśmiechu,
o to proszą ci, jak styl od miotły prości,
Hej, Donaldzie – nasz Premierze! i hej, Prezydencie Lechu!
Nie wciągajcie ciągle w jądro nas ciemności…
Autor: Piotr Pyzik