• Rok temu Adamowi z Bytomia skradziono dokumenty. Szybko powiadomił policję oraz swój bank, wkrótce wyrobił nowy dowód osobisty i zapomniał o sprawie. Po kilku miesiącach dostał wezwanie na policję. Ktoś na podstawie jego skradzionego dowodu zaciągnął kredyt bankowy na 4 tys. złotych. Złożył na policji zeznania, przez półtorej godziny przepisywał gazetę, aby grafolog porównał jego odręczne pismo z pismem oszusta. Niestety, był to dopiero początek kłopotów. Od tego czasu, co kilka dni otrzymywał wezwania do zapłaty siedmiu kolejnych, nie zaciągniętych przez siebie kredytów, w różnych bankach i w różnych miejscach Polski. Łącznie kilkanaście tysięcy złotych. Gdy komornik na wniosek jednego z banków zajął mu część wypłaty, zainteresował się dlaczego na jego nieważny już dowód osobisty, zgłoszony w Systemie Dokumentów Zastrzeżonych, ktoś bez przeszkód bierze kredyty. I znalazł niespodziankę: okazało się, zastrzegł ukradziony dowód, ale tylko dla swojego banku. Zastrzeżenie dokumentu w międzybankowej bazie kosztuje10 złotych. I on by zapłacił te 10 złotych, niestety nikt w jego banku nie poinformował go, że może (że koniecznie powinien!) to zrobić. Teraz pan Adam zamierza podać do sądu swój bank.
Twój Dobry Humor 4/2007