Nieistniejący, drewniany koń z wielkim fallusem stał się bohaterem głośnego skandalu politycznego w Chełmie. Koniem tym zajmuje się teraz... chełmska prokuratura.
Podobno wiceprzewodniczący rady miasta Chełma Kazimierz M. powiedział publicznie, że radnej Hannie M. wręczy wystruganego konia z wielki fallusem (czyli: fiutem). Podobno powiedział także, że w jednej z zakładów meblarskiech zamówił już wykonanie takiej figurki. Piszemy "podobno", ponieważ tak twierdzi radna Hanna M., która przed wakacjami złożyła do prokuratury doniesienie w tej sprawie.
Początkowo chełmska prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, ale po zażaleniu radnej, do sprawy powrócono. Teraz prowadzone są czynności śledcze, a policja ustala stan faktyczny.
Sprawdzane jest czy wiceprzewodniczący rady rzeczywiście publicznie mówił coś o koniu z fiutem i czy fabryka mebli dostała od niego zamówienie na wykonanie konia. Ponieważ sprawa ma być wyjaśniona do końca i nie wątpimy, że policja wywiąże się z zadania rzetelnie, z pewnością będzie też ustalone, ilucentymetrowego fiuta ma nieistniejący ogier.
Tymczasem w Chełmie coraz częściej słychać stare powiedzenie: "Koń by się uśmiał". Dodamy, że koń - z wielkim fiutem!
Tekst: Szczepan Sadurski.
05.09.2002