Minister Zbigniew Ziobro powiedział 20. 07. 2007 przed kamerami TV, że Leszek Miller zadeptywał ślady w miejscu śmierci gen. Marka Papały. No, no, ten Miller to bardzo groźny przeciwnik - zadeptał ślady zabójstwa tak skutecznie, że dotąd niezbyt wiadomo, kto tego czynu dokonał! A więc podejrzany już jest, czas na poszukiwanie konkretnych dowodów. Podpowiadam ministrowi Ziobro, że powinien sprawdzić:
1 - czy podejrzany ćwiczył w okresie poprzedzającym tzw. "step" - pozwala to na trening bardzo efektywnego deptania,
2 - czy podejrzany miał buty (być może nawet o kilka numerów za duże) z podeszwami typu "traktory" - możliwe wówczas jest skuteczne i szybkie zadeptywanie,
3 - czy są jakieś zapisy w archiwach, także w językach obcych, gdzie w pobliżu nazwiska Miller pojawi się skrót "Dept." (po polsku "wydział","departament") - przecież tu może chodzić o zakodowanie słowa "deptanie",
4 - czy rówieśnicy ze szkoły mogą potwierdzić przypadek przejścia podejrzanego na skos po trawniku, na którym widniała tabliczka "Nie deptać trawników" - bo wiadomo - "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci".
To tylko kilka moich propozycji. Zdolny prawnik Ziobro z pewnością powiększy tę listę.
Jest prawdopodobne, że nakaże sprawdzenie, czy Leszek Miller kiedykolwiek strzelał z broni krótkiej (lub przynajmniej lubił biegać z pistoletem-zabawką za młodu) - wtedy może chodzić już nie tylko o zadeptywanie... Wtedy Zbigniew Ziobro może zostać nawet premierem.
Autor: Mirosław Papużyński.
lipiec 2007