Działania wielu urzędników państwowych dostarczają nie mniej powodów do śmiechu i żartów, jak uznane czasopisma satyryczne. Ot, choćby ostatni przykład:
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła przetarg na limuzynę dla swojego dyrektora Zbigniewa Kotlarka. Podstawowym warunkiem jest posiadanie pzez nią silnika o mocy co najmniej 190 koni mechanicznych. A więc powstaje poważna konkurencja dla Roberta Kubicy! Tylko gdzie dyr. Kotlarek zamierza trenować i ścigać się? Przecież na polskich drogach, poza terenem zabudowanym, obowiązuje ograniczenie prędkości do 90 km/h. A może chodzi o "ściganie" wszelakiej maści malwersantów, defraudantów i obiboków, którzy usadowili się w tej dyrekcji? Wtedy oznaczałoby to, że wspomniany dyrektor zrozumiał słowo "ściganie" zbyt dosłownie. Taki błąd w interpretacji może spowodować, że pan dyrektor sam może być ścigany z mocy prawa i wtedy nie pomogą mu nawet najbardziej wypasione parametry jego limuzyny.
Autor: Mirosław Papużyński.
lipiec 2007