• Tomasz Markowski, przez minione 6 lat poseł PiS, od urodzenia warszawiak, nagle kilka lat temu zameldował się w ruderze w Bydgoszczy. Nikt go tam nie zna, nigdy tam nie mieszkał, po co więc mieszkającemu w stolicy z rodziną Markowskiemu, zameldowanie w Bydgoszczy? Odpowiedź jest prosta: posłowi, który nie mieszka w Warszawie, należy się miejsce w Sejmowym hotelu (ale po co mu hotel, skoro mieszka w swoim mieszkaniu) albo 2 tys. zł dopłaty, aby sobie wynajął mieszkanie w Warszawie (ale po co mu wynajmować mieszkanie, skoro mieszka w swoim mieszkaniu). Jak podsumowała (byłego już) posła PiS prasa, przez 6 lat dostał z kieszeni nas wszystkich, uczciwie zarabiających obywateli, 144 tys. złotych na wynajem mieszkania, którego nie potrzebował, bo miał gdzie mieszkać.
"Twój Dobry Humor" 5/2007