• Przez 10 lat pan Adam z Jarosławia miał bar o nazwie Pipka i nikomu to nie przeszkadzało. W końcu przeszkodziło. Ponieważ "pipka" skojarzyła się komuś z żeńskim narządem, sprawa trafiła do urzędników, a potem do językoznawców. Ci nie byli zachwyceni "pipką", jednak ich opinia nie jest dla nikogo wiążąca. "Głodnemu chleb na myśli" - mówi szef Pipki i nie zamierza zmieniać szyldu nad swym barem. Tym bardziej, że pipka - to na Kaszubach fujarka lub fajka. Wierzymy Adamowi tym bardziej, bo jest w Partii Dobrego Humoru, a szef partii pił piwo w Pipce kilka lat temu...
Twój Dobry Humor 1/2007