• Dzielnica Warszawa-Śródmieście zainwestowała ćwierć miliona złotych w szalet publiczny na Starówce. Wiadomo - turyści siusiać gdzieś muszą. Do końca roku 2006, w ramach promocji, każdy z tego szaletu mógł korzystać gratis. Wreszcie rozstrzygnięto konkurs na najemcę. Za 6,40 zł za metr kwadratowy nadzór nad szaletem miała przejąć prywatna firma. A ponieważ to do niej należy wycena usług, skorzystanie za pisuar wyceniono na 1 zł, a za kabinę 2 złote. Oznacza to, że panie (ze względów anatomicznych, których tłumaczyć nie trzeba) nie korzystają z pisuarów, więc muszą płacić o 100 procent drożej od panów za tę samą czynność fizjologiczną, popularnie zwaną sikaniem. Obecnie szalet jest nieczynny i trwają oficjalne rozmowy w tej sprawie, na linii: urząd - firma.
Twój Dobry Humor 1/2007