• Pani Anna miała pecha - spadła z konia i złamała nadgarstek. Szybko założono jej gips informując, że po miesiącu gips trzeba zdjąć. Gdy po miesiącu zadzwoniła do przychodni poinformowano ją, żeby przyszła za miesiąc albo dwa, na zdjęcie gipsu. To samo dowiedziała się w drugiej i w kolejnych przychodniach państwowych. Wtedy wpadła na pomysł, że gips zdejmie prywatny lekarz. Może by i zdjął, ale samo zdjęcie gipsu nie wystarczy. Trzeba jeszcze rękę fachowo zbadać, czy kość prawidłowo się zrosła, a tego ocenić nie potrafi. Prywatne śledztwo pani Anny doprowadziło do stwierdzenia, że w dniu założenia gipsu powinna zapisać się do kolejki osób oczekujących w tej placówce medycznej na usunięcie gipsu. Nie wiadomo jak, ale pacjentka cudem załatwiła sprawę i już nie ma na ręce gipsu.
Dobry Humor 1/2011