• Na taki pomysł zarobkowania nie wpadli nawet satyrycy! Grupa pomysłowych oszustów kupowała w wylęgarniach kilkudniowe koguciki, malowała je bejcą do drewna i suszyła ich piórka suszarką do włosów. Tak zmienione koguciki sprzedawano na wielkopolskich targowiskach jako kurki. A że wyglądały trochę inaczej niż zwykle? Że były fioletowe, rude, czarne, albo popielate? Bo to nowy gatunek sprowadzany zza granicy, w dodatku tańszy! Kłopoty kurczakowych malarzy zaczęły się po kilku tygodniach, gdy kurom zaczęły wyrastać grzebyki i gdy zamiast gdakać zaczęły piać.
Twój Dobry Humor 9/2000